Marketing

Niezdrowy rozsądek

Mówi się „Vox populi vox Dei” – głos ludu głosem bożym. W marketingu wydaje się, że tak właśnie powinno być. To potrzeby konsumentów wyznaczają pole manewru firm, nadają sens ich poczynaniom. Czy to jednak oznacza, że wystarczy zapytać konsumentów, wystarczy wsłuchać się w ich deklaracje? Czasem zapewne tak. Możemy jednak stracić z pola widzenia to, co być może ważniejsze – rzeczywiste, a niewypowiedziane?

Ludzie nie mówią o tym, czego naprawdę potrzebują. Nie mówią, w jaki sposób naprawdę dokonują wyborów produktów, bo tego zwyczajnie nie wiedzą. Samoświadomość, ten wynalazek nowożytnych filozofów na niewiele się przydaje przy półce sklepowej. Powierzchowne racjonalizacje bardziej skrywają, niż ujawniają prawdziwe przyczyny zachowań.

Jak przekonują nas naukowcy i firmy badawcze, koniecznością staje się sięganie poza słowa – po obrazy warte tysiąca słów lub zachowania przeczące racjonalnym deklaracjom. Dzięki nim możemy dojść do wniosków nieintuicyjnych, niezgodnych z potocznym doświadczeniem.

Ostatnio wiele słychać o inteligencji zbiorowej. Jest argumentem na rzecz demokracji, ma świadczyć o dochodzeniu do wiedzy drogą konsensusu, nie poprzez badania. Radio TOK FM przeprowadza właśnie eksperyment bliski wierze w tę formę inteligencji, ale nawet ta stacja zaprasza doradców, aby pokierowali postępowaniem słuchaczy.

Póki naukowcy nie znajdą dla niej właściwej dziedziny, inteligencja zbiorowa co najwyżej może decydować o przetrwaniu lub spektakularnym zniszczeniu samochodu. To interesujące dowiedzieć się, czy ludźmi kieruje bezwzględność czy miłosierdzie. Odpowiedź już w niedzielę.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.