Marketing

Robaczywe jabłko Adama

Na blogu ols.blox.pl  można już  znaleźć (bardzo oszczędną) prezentację z Grilla IT o trollach. Od razu zastrzeżenie: Ols nie deklaruje poparcia dla trolli, chociaż lubi niektóre ich pomysły.

Trolling to nie Dzieci Neostrady, nie chamstwo, agresja, łamanie prawa. To kontrowersyjne, złośliwe wykorzystywanie kanałów internetowych, ośmieszanie, kompromitowanie medium. Po takim opisie widzimy już culture jammera, adbustera albo innego bojownika o wolność przestrzeni publicznej spod znaku Naomi Klein.

Niestety – tu cel jest bardziej partykularny, bo troll chce zainteresować swoją osobą i największą satysfakcję sprawia mu rozbicie dyskusji, sprowadzenie jej na absurdalne tory itp. Nie walczy z systemem, ale wykorzystuje twórczo możliwości dawane mu przez medium. W służbie entropii. To ma być forma zabawy, rozrywki. Co więcej, obecność trolla nobilituje forum – nikt nie trolluje bezwartościowego, nikomu nieznanego forum.
Jednak nie jest tak do końca, bo za trolli Ols uważa również bywalców forów Frondy, którzy ławą potrafią zaatakować inne fora w celu promocji własnych poglądów – tyle że prześmiewczo, zgryźliwie, erodując sensowną dyskusję. Czasem nawet troll ma misję.

Troll zawsze wygrywa: czy wzbudzi sprzeciw, czy wywoła reakcję administratorów, czy „wkręci” społeczność, czy (nawet) przyuczy ją do trollowania gdzie indziej, czy (tylko) zaangażuje ją wokół własnych tematów. Nawet brak reakcji świadomej społeczności to porażka – forum jest zaśmiecone i istnieje groźba, że za chwilę zmieni się w zupełną kloakę.

Ta autopromocja też jest kwestią złożoną. Warunkiem trollowania jest anonimowość zapewniana przez Internet, ale też trollowanie na Naszej Klasie odbywa się pod własnym nazwiskiem. Trollowaniem będzie zarówno sprowadzanie wątku na manowce, jak i fałszywe podpuszczanie – tworzenie fałszywych profili na NK czy gdziekolwiek. Najlepsze trollowanie to takie, zdaniem Olsa, gdzie społeczność nie zorientuje się, że jest trollowana.

Troll jest ważny. Stanowi punkt odniesienia dla pozostałych uzytkowników forum, zajmuje ich czas, zasoby uwagi, a buduje pamięć społeczną, a tym samym tożsamość forumowiczów. Fakty trollingu stają się częścią wspólnej historii, wspólnymi wydarzeniami jednoczącymi (oczywiście, jeśli forum przetrwa atak), częścią mitu założycielskiego.

Kategoria Trickstera, przywołana przeze mnie w poprzednim poście ma przynajmniej tę zaletę, że zakłada pewną sprzeczność tego pojęcia, ale też sytuuje ją poza kontekstem praktycznym. Jakoś trzeba z nim walczyć, choćby się go ceniło, jakoś trzeba mówić o formach samego zjawiska, żeby rozgraniczyć jego dopuszczalne i niedopuszczalne formy. To nie mit, ale parszywa rzeczywistość.

Spójrzmy na zjawisko szerzej – forum nie jest w takim samym sensie własnością providera, jak strony statyczne albo z zakupioną treścią. Forum jest częścią UGC, jest współtworzone przez użytkowników i oni są jego siłą. Podobnie jak nie tak dawno opisywany bunt uprzywilejowanych użytkowników Digga, którzy nagle wskutek zmian administracyjno-technologicznych stracili swe przywileje pokazał siłę społeczności skupionych wokół takiej współtworzonej marki, tak i bez zaangażowanych forumowiczów straciłyby rację bytu same fora. W tym sensie trolle ubarwiają codzienność i mogą budzić sympatię. Na drugim biegunie wszak są dyskusje o urodzinach w McDonaldzie.

Troll stanowi nową jakość serwisów internetowych, coś, czego nie było w samym ich zamyśle. Jest jak SMS – prostay dodatek, który odmienił całkowicie korzystanie z komórek. Trolling to zjawisko jak najbardziej spod znaku nowoczesnego budowania marki, „porwania marki”, o którym pisał Alex Wipperfürth w książce „Brand hijack…”. Troll wzbogaca fora, ożywia je. Jest jak witaminy.

Ols nie zajmuje się zwykłą konwersacją, ma za zadanie tropić zachowania nietypowe, co nieco zmienia perspektywę. Zwłaszcza że obraca się w wysoce kreatywnym środowisku dowcipnisiów, co wobec obserwacji nudnego „zwykłego” wątku silnie wpływa na osąd. Stąd spora sympatia, ale i głęboka znajomość zjawiska.

Niemniej konkluzja Olsa jest raczej pesymistyczna. Nawet edukacja forumowiczów na wypadek ataku trolli niewiele da. Forum strollowane to robaczywe jabłko, które nic poza powolnym rozkładem nie czeka. Entropia postępuje. Jedyną formą walki jest ignorowanie, jak w podstawówce, gdy dzieciaki wyzywają. Znudzi się, to sobie pójdzie.
A jeśli odejdzie, wcale nie oznacza to wygranej. Po prostu forum jest nieciekawe.

3 thoughts on “Robaczywe jabłko Adama”

  1. Dobry tekst.
    Mam alergię na trolle. Niedawno uwolniliśmy się od takiego, który mądrzył się na jednym z grupy forów Zdrowie. Nie-lekarz, a despotycznie wtrącał się we wszystkie wątki i udzialał pozornie światłych rad, diagnozując wszystkim równo tę samą chorobę. W ciemno. Wyraźnie szkodził ludziom szukającym porady.
    Nie można go było przeczekać i ignorować. Nie zawsze to jest takie proste.

  2. Czasami dyskutujemy o polityce na forum wirtualnej. I pojawiają się tam trole, które mają taką taktykę – nie polemizują tylko pyskują, wyzywają i bełkoczą jak szczekaczki za komuny. Charakterystyczne jest to, że rezprezentują skrajne poglądy i to z obu stron, zajadłość skrajnej tzw. prawicy jest jednak większa. Mamy jednak na takich swoją taktykę – nie wchodzimy z nimi w dyskusję tylko sami „trolujemy” ich wypowiedzi, i trzeba przyznać – dość skutecznie. Taki trol równie szybko co przybył – wybywa.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.