Marketing

O dwóch takich… a właściwie o jednym e-mailingu

Nie przepadam za długimi, tekstowymi e-mailami reklamowymi. Jest pewna kategoria specjalistów, która udowadnia, że należy pisać właśnie jak najdłuższe teksty reklamowe. Zazwyczaj jednak poziom argumentacji i rodzaj chwytów w nich stosowanych jest zawstydzająco niski, choć być może w pewnej grupie docelowej daje to odpowiednią skuteczność. Ja czytam je wyłącznie po to, żeby poczuć to wewnętrzne zażenowanie.

Z drugiej strony e-maile kreatywne, z jednym twórczym obrazkiem, też do mnie nie przemawiają – głównie dlatego, że ta wersja programu pocztowego, której używam, ma kłopoty z poprawnym wyświetlaniem obrazków.

Ostatnio jednak zaskoczył mnie pozytywnie e-mail tekstowy – prosta historyjka – metafora, która miała mi unaocznić zalety jakiegoś produktu finansowego (czegoś w rodzaju polisy posagowej – no, jestem w grupie docelowej, nie da się ukryć).

Tytuł miał w zamierzeniu nieco wprowadzić w błąd, choć jest jak najbardziej spójny z historyjką:

***SPAM*** Bajka o braciach bliźniakach.

(przytaczam go dokładnie tak, jak otrzymałem, z przedrostkiem od providera oraz niepotrzebną kropką na końcu)

Sama historyjka wyglądała następująco (potem sprawdziłem w przeglądarce – ma jakieś obrazki, ale i bez nich się broni):

Czyż nie urocze i przekonujące?

Czytając Ogilvy’ego, można często natknąć się na reklamy, w których niebagatelną rolę gra tekst – odpowiednio długi, czasem z fabułą, czasem z dialogiem – coś z innej beczki niż mocny wizualnie obrazek „wart tysiąca słów”. Wszystko ma swój czas i miejsce, a reklamy oparte na takich chwytach, jak powyższy, powinny również zostać docenione. Zresztą najlepszym przykładem z nieco innego poziomu jest tegoroczny laureat Golden Drum – Spectab. Zmyślenie radzieckiego wynalazcy to podobna kategoria baśniowych działań w służbie marki.

Jak tłumaczy Terry Pratchett w „Wyprawie czarownic”:

Opowieści nie dbają o to, kto bierze w nich udział. Ważne jest tylko, by były opowiadane, by się powtarzały. Albo też, jeśli wolicie, można sobie to wyobrazić inaczej: opowieść to forma pasożytnicza, naginająca życie ludzi tak, by służyło jej samej.

Całkiem jak reklama.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.