Marketing

Dojrzała, a nie żałosna

Wszyscy boimy się starości. Wiemy, że z taką dumą pielęgnowane ciała zaczną odmawiać nam posłuszeństwa, czeka nas samotność, wyobcowanie i spadek poczucia własnej wartości. Sięgamy po kolejne protezy dla siebie, tworzymy o nich reklamowe opowieści dla innych. Angażujemy się w nowe formy rozrywki, z których i tak na starość pozostaną jedynie wspomnienia i bóle w stawach. Przezwyciężamy strach przed nieuniknionym.

Tak samo dzieje się z każdą dziedziną ludzkiej aktywności, także reklamą. Niektórzy uznaliby Cannes Lions czy Golden Arrow za objawy starczej niemocy reklamy. Al Ries, wieszcząc koniec reklamy, jako jedno ze źródeł kryzysu widział autonomizację branży, odwrócenie się od biznesu w kierunku show. Reklamy tworzone po to, aby się podobać nie budują marki. Może i dają radość widzom, ale niczego nie wnoszą do wizerunku marki.

Nawet biorąc za dobra monetę tezę Riesa, czyż nie mamy do czynienia raczej z dojrzałością i wyrafinowaniem, a nie ułomną starością? Kreatywna reklama odkrywając kolejne pokłady metafor rozbudowuje wizerunek marki. Doświadczenie branży się kumuluje, a twórcze łamigłówki bawią nie tylko ją, jak pokazują kampanie nagradzane w konkursach.

Jedną z dróg zachowania jasności umysłu (także branży) jest rozrywka intelektualna, rozwiązywanie zadań może niezbyt praktycznych, jednak na dłuższą metę zachowujących sprawność połączeń między poszczególnymi jednostkami. Choć być może ustępuje pod pewnymi względami krzyżówkom i sudoku, analiza udanych kampanii jest bardzo przydatna. A analiza dróg, jakimi chodziły czasem umysły jurorów, znakomicie pozwala ćwiczyć empatię.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.